News

80 lat odbudowy Warszawy

W 1945 roku jeszcze nie doszło do kapitulacji Niemiec, a już polska władza postanowiła odbudować Warszawę. 12 stycznia prof. Jan Zachwatowicz objął kierownictwo Biura Odbudowy Stolicy oraz stanął na czele Wydziału Architektury Zabytkowej. Biura BOS-u mieściły się w budynku przy ul. Chocimskiej na Mokotowie, a także w pawilonach Szpitala Ujazdowskiego. Pracę rozpoczęto miesiąc później, a część z pracowników umieszczono na Jazdowie w domkach fińskich. Ogólnie zatrudniono 1,5 tysięcy ludzi od architektów i planistów, przez konserwatorów zabytków, malarzy i grafików, po rzemieślników i laborantów.

Duży procent pracowników stanowiły kobiety, często po wydziałach architektury lub ASP. To było ponad 30% w BOŚ. Poza architektkami były to kreślarki, urzędniczki, maszynistki, kucharki, woźne, dokumentalistki. Do pracy przyjmowano także studentów, a ludzie przyjeżdżali z całej Polski, aby uczestniczyć w tym dziele. Najbardziej trafne było hasło z warszawskiej kamienicy:

Cały naród buduje swoją stolicę”

Dlaczego odbudowano Warszawę?

Pierwszym czynnikiem, który zadecydował o odbudowie miasta był powrót ludzi do Warszawy. Po upadku Powstania Warszawskiego Niemcy spalili wiele budynków i wypędzili ludzi do obozu w Pruszkowie. Potem oni trafili do Auschwitz albo na roboty do Rzeszy. Jednak już od stycznia 1945 mieszkańcy nieprzerwanie napływali do Warszawy. Gromadzili się wśród ruin i na własną rękę rozpoczęli odbudowę. Drugą kwestią była polityka. Stalin przygotowywał się wtedy do konferencji w Jałcie i potrzebował międzynarodowego uznania. Odrodzona Polska ze stolicą w Warszawie mogła mu to zapewnić.

– Przede wszystkim należy podkreślić, że masowy powrót ludzi do Warszawy dosłownie dni po wyzwoleniu w styczniu 1945 roku – to kolejne zjawisko bez precedensu. Do praktycznie nieistniejącego miasta ściągały tłumy. Byli to dawni mieszkańcy, którzy szukali swoich domów i swoich bliskich, a także szabrownicy – tysiące cywili spod Warszawy co i rusz wyprawiało się w ruiny, w zburzonych domach poszukując przydatnych przedmiotów. O Warszawie tuż po wyzwoleniu mówi się, że panowała tu epoka kamienia szabrowanego. Bo każdy wtedy kradł. Instytucje państwowe robiły to wręcz oficjalnie, miały do tego prawo. Biuro Odbudowy Stolicy, żeby w ogóle ruszyć, w pierwszych tygodniach zabierało węgiel z piwnic i szyby z okien okolicznych kamienic, meble.
Można powiedzieć, że aby uruchomić stolicę, trzeba było taki zalegalizowany szaber prowadzić w skali kraju. Propagandowe hasło o tym, że „cały naród buduje swoją stolicę” opisywało więc nie tylko ciepłe uczucia wobec Warszawy, ale i pewną przykrą konieczność – opowiada Grzegorz Piątek , badacz, krytyk architektury dla culture.pl

Plan Zachwatowicza

Plan Zachwatowicza zakładał rekonstrukcję od podstaw całych budynków i pomników – częściowo z pamięci, częściowo na podstawie dokumentacji, przy wykorzystaniu wszelkich źródeł, jakie były dostępne, np. XVIII-wiecznych rysunków Canaletta. Znaczna część odbudowanego miasta miała być repliką dawnej Warszawy. Jego pomysły zostały zredukowane, ale dzięki jego determinacji i ekipy, pracującej z nim ogromna część Starego Miasta i Traktu Królewskiego została skrupulatnie odtworzona.

Wysiłek odbudowy Warszawy światowa opinia publiczna doceniła w 1980 roku, gdy warszawskie Stare Miasto zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Skąd finansowanie?

Jedynym źródłem finansowania były dobrowolne datki obywateli, zbierane przez Społeczny Fundusz Odbudowy Stolicy. Utworzony go w 1945 roku, a rozwiązano dopiero po 20 latach. Cegły przywożono między innymi z Wrocławia. Takie hasła wygłaszała ówczesna władza.

– Każdy wrocławianin daje 50 cegieł dla Warszawy – Pomagamy w budowie stolicy.”

Kto przeznaczył więcej obiecaną miał wycieczkę do odbudowanej stolicy. Dziesiątki milionów sztuk cegieł płynęło z Wrocławia do stolicy. Niestety rozbierano zabytkowe kamienice, gmachy, a czasem i całe dzielnice miast w zachodniej Polsce. Nie było wyrzutów sumienia, bo gardzono „niemczyzną”. Na potrzebę odbudowy stolicy w Świdnicy zdemontowano 300 domów, w Nowogrodźcu – 250, w Legnicy – 50, w Brzegu – 88. Rozebrano także budynek szczecińskiego teatru oraz budynek opery i ponad trzystuletnią Bramę Portową.

Ile to kosztowało?

Podsumowując Społeczny Fundusz na rzecz Odbudowy Warszawy zebrał w ten sposób ponad 5 mld starych złotych, tj. około 42 mld zł dzisiejszej wartości. Adolf Ciborowski, pracownik BOS w 1945-46 i naczelny architekt Warszawy w 1956-1964 oszacował sumę nakładów poniesionych na powojenną odbudowę Warszawy na 3 miliardy dolarów w 1963 r. W przeliczeniu wartości dolara na rok 2013 daje nam to 71 miliardów dzisiejszych złotych – sześć razy więcej niż budżet całej Warszawy w tym samym roku.

– A co do zakończenia tego procesu, widzę dwa wydarzenia, które można uznać za domknięcie dzieła odbudowy Warszawy. Pierwszym jest ostatecznie zakończona w 1984 roku odbudowa Zamku Królewskiego, ostatnia nieunikniona, konieczna rekonstrukcja zabytku, przeprowadzona jeszcze rękami pokolenia, które pamiętało Warszawę przedwojenną i podnosiło ją z pierwszych zniszczeń. To wydarzenie symboliczne, emocjonalne. Gdyby szukać obiektywnego kryterium naukowego, zakończeniem odbudowy Warszawy można uznać rok 1969, kiedy to stolica osiągnęła stan ludności równy temu z sierpnia 1939 roku. Można powiedzieć, że wtedy w biologicznym, najbardziej pierwotnym sensie Warszawa się odrodziła – kończy Grzegorz Piątek.

Autor Mateusz Mazur

Mateusz Mazur

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *