Józef Markiewicz urodził się w 1915 roku w Radomicku w rodzinie, w której miał 12 rodzeństwa. Jego matka była Niemką, Anna Hofman, a ojciec Polakiem Jakub Markiewicz. Uczył się na kowala i gdy poszedł do wojska okazało się, że ma niesamowicie wydolne płuca. Wzięli go na marynarza i nurka. Był na okręcie „Nurek” w Gdyni Oksywie, gdy 1 września 1939 roku wybuchła wojna. O godzinie 14 nadleciały 32 bombowce nurkujące i zaczął się ostrzał. Zbombardowano okręty „Nurek”, „Mazur” i holownik „Wanda”. Józef cudem przeżył. Potem jako nurek wyciągnął spod wody działa i karabiny maszynowe z „Mazura”. 3 września Niemcy zaatakowali Hel i zatopili „Gryfa” i ” Wichera” i stamtąd Markiewicz wydobył uzbrojenie. Był w dwóch obozach jenieckich i cudem wrócił do Wielkopolski w polskim mundurze. Podjął pracę jako kowal w Wilkowicach w niemieckiej kuźni, gdzie był zatrudniony przed wojną. Tam poznał swoją przyszłą żonę, Annę. Chciał ożenić się z nią i musiał dostać na to zgodę władz niemieckich. Wtedy wyszło, że jego matką była Niemką i kazali mu podpisać Volkslisty. Nie zgodził się, bo czuł się Polakiem. Był za to katowany na Gestapo w Lesznie wielokrotnie, a potem przewieziony został do Fortu VII w Poznaniu. Znowu miał szczęście, bo w drodze do obozu w Żabikowie uciekł z transportu. Ponownie wrócił do domu i dożył starości jako szczęśliwy małżonek Anny, ojciec ósemki dzieci i pracując jako kowal w Bukówcu. Zmarł w …

Autor: Mateusz Mazur
