Krzysztof Zanussi ma korzenie polskie i włoskie i może pochwalić się ciekawą historią swojej rodziny, ale podkreśla, że niektóre rzeczy nie są sprawdzone. Jego ojciec miał korzenie włoskie.
Urodził się 17 czerwca 1939 w Warszawie, jako jedyne dziecko Wandy z domu Niewiadomskiej i Jerzego Zanussich. Ojciec Krzysztofa był z pochodzenia Włochem i wykonywał zawód inżyniera budowlanego.
-Mój włoski przodek okazał się po latach bigamistą. Co było wielką uciechą w rodzinie, że nareszcie mamy jakiś skandal.
Amondio miał dość uciążliwą żonę Austriaczkę i w wieku 60 lat wyjechał w okolice Wenecji. Uznał, że mu strasznie klimat szkodzi i że na zimę tam się przeprowadzi. Potem ona dostała list od jego brata, że jej mąż zmarł. Oczywiście on podszył się pod niego i przez wiele lat z nią korespondował. Ona nawet chciała przyjechać na grób, ale on ja skutecznie odwodził od tego. W międzyczasie ożenił się z inną panią, z którą spędził 14 lat.
Reżyser ma stały kontakt ze swoją włoską rodziną. To wielcy przemysłowcy, którzy mieli wielkie fabryki sprzętu gospodarstwa domowego Zanussi. Już jako dziecko jeździł do nich z matką Danutą na wakacje.
– Przyjechaliśmy do wielkiego pałacu, który kupili od spadkobierców Toscaniniego. Było tam mnóstwo pokoi i oni mówią do nas: Śpijcie gdzie chcecie. Wszędzie jest pościelone. Potem zostawiali mi swoje wspaniałe rezydencje, które ja odwiedzałem z całą rodziną i mogłem zapraszać 20 osób. To była oczywiście wielka moja radość, że mnie tak życzliwie traktowali.
Przyjeżdżał tam w latach sześćdziesiątych z Polski.
– Byłem biedny jak mysz kościelna, jak student bez grosza, bo nam nie wolno było przecież wywozić pieniądze i spotkałem się z multimilionerami, których na oczy nigdy wcześniej nie widziałem.
Krzysztof Zanussi wspomina, gdy już wracał do Polski to zawsze mu kuzyni powtarzali: „Co ty tam lecisz na północ? Oliwki nie dojrzewają, wina nie ma. Do jakichś barbarzyńców? Powinieneś mieszkać po właściwej stronie Alpy”.
Jego ojciec urodził się w 1918 roku w już w odrodzonej Polsce i był wielkim patriotą
– Dziadek Krzysztofa Zanussiego mówił po polsku z włoskim akcentem, -Mojego ojca strasznie to denerwowało i wstydził się, że on jest trochę taki obcy. W związku z tym bardzo się przyłożył do mojej edukacji i mówię trochę pedantycznie.
Ze strony polskiej dziadek prawdopodobnie był urodzony na Syberii.
– Moja mama zmarła, mając prawie 100 lat. Była bardzo też dzielną kobietą i można powiedzieć, że zawdzięczam jej życie, bo mnie urodziła, ale również uratowała mnie przez całą wojnę i przeżyliśmy, co nie było regułą. A mój dziadek zginął w czasie wojny w Stutthof w czasie wojny mając 80 lat. Działał w konspiracji, w AK.

Autor Mateusz Mazur
