Bohaterowie

Zofia Rysiówna przeżyła obóz koncentracyjny

Zofia Rysiówna wychowała się w Nowym Sączu wraz z trzema braćmi i trzema siostrami. Urodziła się 17 maja 1920 r. w Rozwadowie. Przed wojną zdążyłam zaliczyć pierwszy rok szkoły aktorskiej. Potem działała w ruchu oporu. Miała pseudonim Stefa Rysińska. Jej brat Zbigniew był kurierem Związku Walki Zbrojnej, a ona została łączniczką przy 1. Oddziale Ochrony Przerzutów i Łączności ZWZ w Nowym Sączu.

Do KL Ravensbrück w latach 1940-1945 z różnych miast Polski wyruszały transporty kobiet, dziewczyn. W większości były to więźniarki polityczne, aresztowane przez Gestapo za działalność konspiracyjną. 12 września 1940 i 1941 roku wyruszyły do KL Ravensbrück dwa sondertransporty kobiet z przejściowego więzienia tarnowskiego. W pierwszym (1940) było 59 kobiet, w drugim 119 (127 wg „Harcerki z Ravensbrück” Anny Kwiatkowskiej-Biedy). Pochodziły z Tarnowa i z innych rejonów Polski.

W drugim sondertransporcie była Zofia Rysiówna, wielka polska aktorka teatralna i filmowa. Trafiła tam we wrześniu 1941 roku.

– Akcja, za którą byłam bezpośrednio odpowiedzialna i o którą byłam oskarżona miała związek z uprowadzeniem więźnia, który znajdował się w szpitalu – mówiła Zofia Rysiówna. – Podciął sobie żyły, by uniknąć przesłuchań. Był to kurier, szedł przez granicę w Szczawnicy i miał iść dalej na Węgry, ale wpadł z dokumentami, z filmem.

Zofia Rysiówna udzieliła mu schronienia, przechowywała, a potem, gdy został złapany pomagała w akcji odbicia go ze szpitala. Był to Jan Karski.

Z siedziby Gestapo przy Al. Szucha zabrana została na Pawiak,

Zofia Rysiówna została schwytana i aresztowana w Warszawie, gdzie Niemcy torturowali ją na Pawiaku, ale, tak jak Jan Karski, nikogo nie wydała. Później przetransportowano ją do nowosądeckiego więzienia, a stamtąd we wrześniu 1941 r. zesłano do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück.

Zofia Rysiówna

Ravensbrück – to tu, na małą stacyjkę wśród lasów przychodziły transporty z Francji, Holandii, Czechosłowacji, Bałkanów, Związku Radzieckiego. Pierwsze Polki trafiły do obozu 23 września 1939 roku.

– Pamiętam, kiedy pierwszy raz zapłonął ogień w krematorium. Niemcy postawili ten budynek w 1943 r. Widziałyśmy jak z komina bucha ten ogień. Patrzyłyśmy na to, dochodził do nas ten zapach, a jednak nie wierzyłyśmy w to, że giną tam ludzie – mówiła Zofia Rysiówna.

-Pamiętam takie okresy w obozie, kiedy mieliśmy śmiertelność bardzo wysoką – powiedziała. – Codziennie rano przed bloki wyrzucano kilkadziesiąt zwłok i na drzwiach od klozetu wynosiło się te zwłoki, za baraki, za szpital.

Jaka była Zosia?


…Zosia biła na łeb na szyję całą swoją rodzinę urodą, inteligencją, mądrością, bohaterstwem

w czasie okupacji. Nie znała swego ojca, zmarł kiedy miała 3 miesiące. Od najmłodszych lat

była śliczna i przemądrzała. Od maleństwa recytowała długie i trudne wiersze, wszystkie

swoje książeczki dla dzieci w lot umiała na pamięć…- czytamy o niej.

Młodość spędziła w Nowym Sączu. Tu również debiutowała na scenie „Sokoła” w jasełkach

przygotowanych przez brata Zbigniewa.

Kariera aktorki

Zawodowe życie aktorskie rozpoczęła w Krakowie tuż po wojnie w Teatrze im. Juliusza Słowackiego. Tam poznała Adama Hanuszkiewicza

– Oboje byliśmy w Krakowie, tuż po wojnie bardzo samotni. Nie miałam nic. Głodna i bosa. Nikogo nie znałam. W teatrze ludzie bardzo mili. W pierwszym sezonie teatralnym zagrałam pięć głównych ról. Natychmiast otoczono mnie drutem kolczastym plotek, że jestem znajomą dygnitarza partyjnego, że pod lizywałam się dyrektorowi. A ja nie miałam nawet komu się wypłakać. Komuś kto by mnie zrozumiał, pocieszył. Poznałam Adama. Nikomu wtedy nie znanego początkującego aktora. Był ubogi, zaniedbany i strasznie samotny. Nie zachwycał młodością, ani urodą. Zaczęliśmy wspólnie organizować się na marginesie krakowskiego życia towarzyskiego.

A potem Zofia Rysiówna i Adam Hanuszkiewicz zostali małżeństwem..

Byłam głównie aktorką teatralną ale zagrała też filmach: Faustyna, Królowa aniołów, Tatarak, Modrzejewska, Rzeka kłamstwa.

Zmarła w 2003 roku.

Autor Mateusz Mazur

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *