Bogdan Bartnikowski, fot. YouTube
Bohaterowie

Bogdan Bartnikowski – przeżył Auschwitz jako 12-latek

Bogdan Bartnikowski miał zaledwie 12 lat, gdy wraz z mamą trafił do Auschwitz-Birkenau. Przeżył obozowe piekło, a tuż przed wyzwoleniem został wraz z matką wywieziony z Auschwitz do pracy przymusowej. Po wojnie przez 20 lat nie był w stanie wrócić do tego miejsca. Kiedy w końcu stanął przed bramą byłego obozu, ogarnął go strach. W rozmowie z Cyprianem Majcherem opowiedział o tamtym momencie i o tym, dlaczego mimo upływu lat wciąż wraca do Auschwitz. 

Kim są rozmówcy i dlaczego ta historia jest tak ważna?

Cyprian Majcher to polski twórca internetowy, podcaster i były reprezentant Polski w rugby. Jest także trenerem oraz osobą związaną ze środowiskiem CrossFitu. W swojej działalności medialnej koncentruje się na długich, pogłębionych rozmowach z gośćmi. Prowadzi podcast, wcześniej funkcjonujący pod nazwą „Elite Mentality”, w którym porusza tematy związane m.in. z życiem, psychologią, relacjami, duchowością, sportem i doświadczeniami, które kształtują człowieka. Jest również ojcem czwórki dzieci. Tym razem jego gościem został człowiek, którego historia należy do najbardziej przejmujących świadectw dotyczących wojennych losów polskich dzieci. Bogdan Bartnikowski urodził się w Warszawie w 1932 roku. Podczas Powstania Warszawskiego, jako 12-letni chłopiec, został wraz z matką wypędzony z domu. Trafili najpierw do obozu przejściowego w Pruszkowie, a następnie zostali deportowani do Auschwitz-Birkenau.

Bogdan Bartnikowski został w Auschwitz zarejestrowany jako więzień numer 192731. Początkowo przebywał w baraku dziecięcym obozu kobiecego, a następnie w sektorze, w którym więziono chłopców z Warszawy. Jego doświadczenia z tego okresu stały się później podstawą jego twórczości. Jest autorem m.in. wspomnień „Dzieciństwo w pasiakach”, w których opisywał losy dzieci podczas wojny.

Auschwitz-Birkenau było niemieckim nazistowskim obozem koncentracyjnym i zagłady. Do kompleksu deportowano ponad milion osób, a ogromna część więźniów została zamordowana. Dla Bartnikowskiego nie jest to jednak wyłącznie miejsce znane z podręczników historii. To przestrzeń jego dzieciństwa, strachu, rozłąki z matką i walki o przetrwanie. W rozmowie z Cyprianem Majcherem wrócił do wydarzeń, które rozegrały się ponad osiem dekad temu. Opowiadał o pobycie w obozie, o matce, o wyjściu z Auschwitz i o późniejszym powrocie do miejsca, którego wspomnienie towarzyszyło mu przez całe życie.

Bogdan Bartnikowski o powrocie do Auschwitz

Jednym z najbardziej przejmujących fragmentów rozmowy jest moment, w którym Cyprian Majcher pyta Bartnikowskiego, jak to możliwe, że jako dziecko opuścił Auschwitz żywy. Historia jego wyjścia z obozu wiąże się z ewakuacją, do której doszło 11 stycznia 1945 roku. Bartnikowski wraz z matką został wtedy wywieziony z Auschwitz do Berlina-Blankenburga. Tam pozostali aż do wyzwolenia 22 kwietnia 1945 roku. W rozmowie Bartnikowski wrócił do tego momentu i opowiedział, że znalazł się w grupie kobiet z Powstania Warszawskiego oraz dzieci, które zostały skierowane do pracy przymusowej. Dla niego oznaczało to możliwość opuszczenia miejsca, w którym przez wiele miesięcy był więziony.

Nie wiedzieliśmy, gdzie idziemy, po co, ale wychodzimy z Birkenau – wspominał.

Jak podkreślił, wychodzili przez bramę. Dla dziecka, które każdego dnia obserwowało rzeczywistość obozu, sam fakt opuszczania Auschwitz musiał być niezwykłym momentem.

Wychodziliśmy przez bramy, nie przez kominy. To była chwila szczęścia – powiedział.

Jednak sama możliwość opuszczenia obozu nie oznaczała końca wojennego koszmaru. Bartnikowski wraz z matką trafił do Berlina-Blankenburga, gdzie przebywali do wyzwolenia. Po wojnie wrócili do Warszawy.  Minęły kolejne lata, zanim Bartnikowski zdecydował się ponownie zobaczyć Auschwitz. Potrzebował 20 lat. Kiedy w końcu stanął przed bramą byłego obozu, nie był pewien, czy będzie potrafił wejść do środka.

Stanąłem przed tą bramą śmierci i bałem się przejść. Czy ja wejdę? Ale wszedłem – powiedział Cyprianowi Majcherowi.

Później wracał tam wielokrotnie.

I wyszedłem. Wiele razy – dodał.

Dla Bogdana Bartnikowskiego powrót do Auschwitz ma dziś szczególne znaczenie. To nie tylko konfrontacja z własną przeszłością, ale także możliwość pokazania, że miejsce, z którego jako dziecko wyszedł jako więzień, może być przez niego odwiedzane już jako świadek historii.

Jest to dla mnie przeżycie i ogromna satysfakcja, że jednak byłem w tym piekle, ale wyszedłem. I mogę wrócić tam i wyjść bezpiecznie – mówił.

Jak wynika z rozmowy, Bogdan Bartnikowski zamierza jeszcze w tym roku ponownie odwiedzić Auschwitz. Jego historia pozostaje świadectwem człowieka, który przeżył obóz jako dziecko i przez kolejne dekady wracał do tego doświadczenia, aby mówić o nim kolejnym pokoleniom.

„Wyrywali nas z rąk matek”

Jednym z najbardziej przejmujących momentów rozmowy z Cyprianem Majcherem jest wspomnienie chwili, kiedy Bogdan Bartnikowski po raz pierwszy i jedyny podczas pięciu miesięcy pobytu w Auschwitz miał możliwość zobaczyć swoją mamę. Dla 12-letniego chłopca, który został od niej oddzielony, było to niezwykle ważne spotkanie. Nie trwało długo. Nie było też przestrzeni na spokojną rozmowę czy wymianę wielu słów. Była przede wszystkim świadomość, że przez krótką chwilę znów są obok siebie.

Pojechaliśmy do obozu kobiecego. Miałem okazję jedyny raz w ciągu pięciu miesięcy zobaczyć mamę – wspominał.

Zapytany przez Cypriana Majchera, czy w tamtym momencie się uśmiechał, nie był już po tylu latach w stanie jednoznacznie odpowiedzieć. Pamięć z tamtego okresu miesza się z emocjami, które trudno opisać słowami.

Ale czy się uśmiechałem? Nie wiem, chyba nie, trudno powiedzieć. To była okazja, żeby parę słów do siebie powiedzieć, popatrzeć na siebie i to wszystko – powiedział.

Mimo że spotkanie trwało bardzo krótko, Bartnikowski pamięta przede wszystkim ogromną radość z samego faktu, że jego mama żyje i że przez chwilę może ją zobaczyć.

Ale radość była wielka, że jednak byliśmy razem, chociaż przez chwilę, że jest, że jest – wspominał.

Majcher zapytał go również, czy pamięta, co wtedy sobie powiedzieli. Odpowiedź Bartnikowskiego pokazuje, jak ogromne emocje towarzyszyły temu spotkaniu.

Nie, to był chaos myśli i u mamy, i u mnie na pewno – odpowiedział.

Bogdan Bartnikowski, fot. YouTube
Bogdan Bartnikowski, fot. YouTube

Przygotowała : Klaudia Smyk

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *