Tadeusz Władysław Lutak urodził się 29 sierpnia 1917 roku w Żarnowej koło Strzyżowa.
– Do wojska poszedłem jako ochotnik dlatego, że mogłem sobie wtedy wybrać jednostkę, jaką chciałem – opowiadał dla IPN-u.
Uciekł z transportu
W 1937 roku został skierowany do 2. Batalionu Pancernego w Żurawicy. Ukończył szkołę podoficerską, a następnie służył w kompanii czołgów lekkich Vickers. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej uczestniczył w zajęciu Zaolzia, Spiszu i Orawy. Od 1 września 1939 r. w walce. Brał udział w ciężkich walkach pod Myślenicami, Jordanowem. Poprzez Nowy Wiśnicz, Mielec, Kolbuszowę, Rzeszów, Jarosław, Lasy Janowskie. Wzięty do niewoli w okolicach Starego Dzikowa, uciekł z transportu i powrócił do domu z końcem września 1939 r.
Działał w konspiracji
Od 1940 r. działał w konspiracji – Związku Walki Zbrojnej, w grupie dywersyjnej dowodzonej przez Stanisława Mikulskiego „Żmiję”. Walczył w organizacji wywiadowczo-dywersyjnej krypt. „Ruch” podległej inspektorowi rzeszowskiemu AK Łukaszowi Cieplińskiemu. Dowódca tego ośrodka por. Józef Lutak „Orzeł” podał go jako kandydata do konspiracyjnej małej matury. Zdobywał cenne dla Armii Krajowej informacje wywiadowcze. Uczestniczył w wielu akcjach sabotażowych, dywersyjnych i likwidacyjnych. Brał udział w akcji likwidacyjnej na Edwarda- Kocha w Niebylcu, który otrzymał wyrok śmierci za współpracę z Niemcami. Po wykonaniu tego wyroku, okazało się, że na pogrzeb Kocha Niemcy przysłali orkiestrę wojskową, przemawiał starosta rzeszowski Heinz Ehaus – szwagier Heinricha Himmlera grożąc mieszkańcom odwetem za zabicie służącego Niemcom człowieka. Tadeusz Lutak brał także udział w wykonaniu kary chłosty na sołtysach z Tropii i Łętowni, którzy gorliwie wykonywali niemieckie zarządzenia. Brał udział w zniszczeniu (wysadzeniu w powietrze) mleczarni w Niebylcu i Wiśniowej, dzięki czemu polskie społeczeństwo przez kilka miesięcy nie oddawało na kontyngent Niemcom mleka.
Wspominał, jak budował schron dla Hitlera. Zatrudnili go, bo trochę znał niemiecki, bo się go przed wojną uczył.
– Powiedzmy sobie szczerze, wtedy to nie wiedziałem, że będę budował schron dla Hitlera. To była wczesna wiosna 1940 roku, kiedy Niemcy w Strzyżowie ogłosili nabór do roboty. Zgłosiłem się, choć bez entuzjazmu, bo już na własnej skórze we wrześniu 1939 roku przekonałem się, do czego są zdolni Niemcy – wyznał dla Naszej Historii.
Dzięki zatrudnieniu mógł działać w konspiracji.
– Przeżyłem też dzięki Opatrzności Bożej, bo jak wyruszyłem na wojnę w 1939 r., to moi rodzice dali na mszę za moje przeżycie. To była dobra intencja, bo – jak pan widzi – żyję, a powinienem zginąć co najmniej trzydzieści razy, ale byłem też w czepku urodzony – opowiadał pan Tadeusz.
Po wejściu Sowietów zmuszony wyjechać na tzw. Ziemie Odzyskane. Powrócił do Żarnowej w 1946 r. gdzie pracował jako masarz i rolnik. W 2001 r. awansowany został do stopnia podporucznika Wojska Polskiego.
Zmarł 6 października 2026 roku.

Opracował Mateusz Mazur
